Trudny wieczór dla Interu, który w swoim pierwszym meczu tego sezonu w Lidze Mistrzów zagrał z charakterem i odwagą na stadionie Realu Madryt. Dobra postawa nie wystarczyła jednak Nerazzurrim, którzy opuszczają Bernabéu pokonani 1:2. Mistrzowie Włoch wrócą do rywalizacji w Lidze Mistrzów 13 października, kiedy na San Siro zmierzą się z belgijskim Club Brugge.
Tak spotkanie z Realem Madryt podsumował trener Nerazzurrich, Cristian Chivu:
- Nie jestem zły. Jestem szczęśliwy z powodu odwagi i charakteru, jakie pokazaliśmy, a także z tego, jak drużyna poradziła sobie w trudnym momencie. Interesuje mnie reakcja na popełniane błędy, mowa ciała i to, na ile wierzymy w to, co robimy. Staraliśmy się dominować i zrealizować nasz plan na mecz. To napawa mnie optymizmem przed przyszłością tej drużyny. Wiedzieliśmy, jaką jakość ma Real i że możemy popełnić błędy.
- Nie próbowaliśmy kalkulować ani czekać na swoje szanse. Wyszliśmy przeciwko Realowi z otwartą przyłbicą i właśnie ten występ zabieram ze sobą. Pepo zareagował jak bramkarz z najwyższej półki. Był skoncentrowany i zanotował kilka ważnych interwencji. Kiedy mówimy o bramkarzu, zawsze liczy się to, jak reaguje i jak potrafi odnaleźć w sobie dumę oraz determinację, żeby nie stracić wiary w siebie.
- Darzę Mourinho ogromnym szacunkiem za wszystko, co razem zrobiliśmy, również w trudnym momencie mojego życia, i za to, jak zachował się wtedy jako wielki człowiek. Miło było go ponownie zobaczyć i uściskać. Życzę mu wszystkiego najlepszego w tym sezonie.
- Carlos pod koniec był kompletnie wyczerpany. Jestem zadowolony zarówno z jego występu, jak i z gry Dioufa. Obaj zagrali dobrze. Carlos zdołał zdobyć bramkę, natomiast Andy pokazał odwagę i charakter, podejmując pojedynki jeden na jeden z jednym z najlepszych bocznych obrońców na świecie.
- Zagraliśmy świetny mecz, który daje mi mnóstwo wiary w przyszłość naszego zespołu.
Komentarze (5)
Natomiast, gra w obronie totalnie do poprawy i kolejne tygodnie dopiero pokażą czy Chivu ogarnie ten aspekt, bo to kolejny raz kiedy w LM przekombinował z linią obrony.
Zmiany też tak pół na pół - Sucic, Bonny i Miki to nie były optymalne wybory.