Josep „Pepo” Martinez udzielił obszernego wywiadu dziennikowi Il Giorno, w którym opowiedział o swojej drodze w Interze, walce o miejsce w składzie, tragicznym wypadku drogowym z ubiegłego sezonu oraz celach na najbliższe miesiące.
Po odejściu Yanna Sommera Hiszpan rozpocznie sezon jako pierwszy bramkarz Interu. Jak przyznaje, na tę chwilę czekał od momentu przyjścia do Mediolanu.
– Jestem tutaj od dwóch lat. Uczyłem się, rozwijałem i czekałem na taką szansę. Nie mogę się doczekać pierwszego meczu ligowego i ponownego poczucia emocji związanych z prawdziwą rywalizacją. Muszę podziękować Yannowi za wszystko, czego się od niego nauczyłem. Teraz dołączył również Provedel, jest z nami także Di Gennaro. W naszej grupie bramkarzy panuje świetna atmosfera.
„Bycie zmiennikiem nie jest łatwe”
Hiszpan nie ukrywa, że rola rezerwowego była wymagającym doświadczeniem.
– To trudne, ale jeśli chcesz grać w wielkim klubie, musisz ciężko pracować i cierpliwie czekać na swoją szansę. Gdy już ją dostaniesz, musisz ją wykorzystać. Tylko wtedy możesz zrobić kolejny krok.
Na pytanie o cele odpowiedział jasno:
– Chciałbym zdobyć mistrzostwo i Puchar Włoch jako podstawowy bramkarz. Chcę również ponownie zajść bardzo daleko w Lidze Mistrzów.
„To doświadczenie zmieniło mnie jako człowieka”
Martinez wrócił także do tragicznego wypadku drogowego z początku sezonu 2025/26, w którym zginął 81-letni mężczyzna.
– To było bardzo bolesne doświadczenie i nie życzę go nikomu. Jestem bardzo blisko rodziny ofiary. Dziś mogę tylko podziękować za wsparcie, jakie otrzymałem od kibiców, przyjaciół i kolegów z drużyny. Jako człowiek bardzo dojrzałem dzięki temu doświadczeniu. Teraz muszę zostawić je za sobą i iść dalej.
Bramkarz podkreślił, że w tamtym okresie ogromne znaczenie miała pomoc osób z jego otoczenia.
– Od pierwszego dnia czułem wsparcie. Sam nie poradziłbym sobie z tym wszystkim. To był bardzo trudny czas. Ciągle zadawałem sobie pytanie: dlaczego spotkało to właśnie mnie? Myślałem jednak, że taki był los. To doświadczenie mocno na mnie wpłynęło, ale ani przez chwilę nie pomyślałem o rezygnacji czy odejściu z klubu.
„Liga Mistrzów to marzenie”
Martinez uważa, że Inter ma wszystko, by ponownie walczyć o najważniejsze trofea.
– Jak każda zwycięska drużyna, przede wszystkim musimy być zjednoczeni. Budowaliśmy tę grupę przez lata. W Lidze Mistrzów pokazaliśmy już, na co nas stać. Chcemy ponownie zajść bardzo daleko. To nie może być obsesja, ale marzenie, które chcemy spełnić.
Zapytany o swojego piłkarskiego idola, bez wahania wskazał Julio Cesara.
– Dla mnie to Julio Cesar. Był fenomenalnym bramkarzem zarówno w reprezentacji Brazylii, jak i w Interze.
„Lautaro jest najlepszy”
Hiszpan nie szczędził również pochwał swoim kolegom z drużyny.
– Lautaro to najlepszy napastnik, z jakim kiedykolwiek grałem. Na szczęście jest po naszej stronie. Thuram również zrobił na mnie ogromne wrażenie. Na treningach sporo problemów sprawia mi Pio Esposito. Ma przed sobą wielką przyszłość, ale już dziś prezentuje bardzo wysoki poziom. Do tego pozostaje niezwykle skromny.
Kilka słów poświęcił także Cristianowi Chivu.
– Nie było łatwo przejąć drużynę po sezonie zakończonym bez najważniejszego trofeum. Chivu dał nam ogromną pewność siebie w trudnym momencie i odegrał kluczową rolę.
Na koniec odniósł się do przyjścia Djeda Spence'a, z którym występował wcześniej w Genoi.
– Znam go bardzo dobrze. Już wtedy było widać jego ogromny potencjał i jestem przekonany, że może bardzo nam pomóc.
Martinez nie chciał natomiast porównywać obecnego Interu do innych wielkich drużyn.
– Jesteśmy silnym zespołem i nie musimy porównywać się z nikim. Jeśli wykonamy swoją pracę najlepiej, jak potrafimy, będziemy mieli powody do zadowolenia.
I może zwyczajnie nie było tam zawsze winy Ałzylja
Komentarze (0)