Ponieważ Roma jest bliska pozyskania Jaydena Oosterwolde, drzwi do rzymskiego klubu wydają się definitywnie zamknięte dla Luisa Henrique. Brazylijczyk najprawdopodobniej pozostanie więc w Interze, gdzie będzie miał okazję potwierdzić postępy po mieszanym pierwszym sezonie we Włoszech, naznaczonym przede wszystkim zmianą pozycji.
W rozmowie z brazylijskim portalem VEJA były zawodnik Olympique Marsylia opowiedział o nowych obowiązkach:
- Musiałem nauczyć się bronić. Byłem skrzydłowym i nie byłem przyzwyczajony do tej pozycji. Dlatego każdego dnia pracowałem nad tym, żeby się rozwijać. Tutaj, w Interze, pracuję również nad budowaniem akcji, grając głębiej. To coś, co bardzo się zmieniło – mam większy udział w konstruowaniu gry. Tutaj trzeba być bardziej odpowiedzialnym, nie mogę tracić piłki.
Celem pozostaje reprezentacja Brazylii
Regularna gra w europejskiej piłce pozwala Henrique marzyć o powołaniu do reprezentacji Brazylii w kolejnym cyklu, którego kulminacją będą Mistrzostwa Świata w 2030 roku.
- Moja rola jest taka, jakiej brakuje Brazylii. Myślę więc, że im ciężej pracuję, tym bardziej mogę się rozwijać na tej pozycji i zdobyć powołanie.
Dla zawodnika ważnym atutem jest również gra w klubie o renomie Interu:
- Jestem w wielkim klubie, który zapewni mi odpowiednią widoczność i zawsze walczy o najwyższe cele. Myślę więc, że wszystko zależy ode mnie. Dam z siebie wszystko na treningach, a wynik przyjdzie w meczu.
Luís Henrique pozostaje również mocno związany ze swoimi korzeniami. Wspiera projekt społeczny założony przez jego ojca 28 lat temu w Solânii w stanie Paraíba, który pomaga dzieciom i młodzieży z regionu i rozbudował własne centrum treningowe.
- Bardzo pomagamy dzieciakom. Idea zawsze jest taka sama: pomóc im, aby również miały swoje szanse.
Komentarze (1)
Jeżeli miałbym szukać światełka w tunelu to wypowiedzi pokazują świadomość roli na boisku (Diouf mimo, że ostatnio pokazuje się bardzo dobrze to akurat w tym aspekcie kuleje). Chciałbym bardzo wierzyć, że jego gorsza gra (również w ofensywie) wynika ze strachu/odpowiedzialności o konsekwencje straty piłki w środku pola. Może jak poczuje się pewniej to zacznie grać lepiej. U niego brakuje tej pewności siebie i ryzyka (chociaż wydaje mi się, że jednak bardziej umiejętności - obym się mylił). Zieliński często traci piłkę i naraża nas na bardzo niebezpieczne sytuacje, ale czy ktoś w klubie ma z tym problem? Nie wydaje mi się, bo korzyści wynikające z jego gry są większe niż gdyby grał asekuracyjnie.
Zobaczymy... Wszystko wskazuje, że LH jednak zostanie, więc pozostaje mu kibicować. Tylko wszystko wskazuje również na to, że w obecnym składzie minut dostanie zdecydowanie mniej niż w poprzednim sezonie, więc trudno wyobrazić sobie, że zyska pewność siebie i zaliczy jakiś wielki progres...