Powrót kapitana w wielkim stylu. Argentyńczyk dwukrotnie trafił do siatki Romy zapewniając wysokie zwycięstwo nad ekipą z Rzymu. Po meczu słowa Lautaro Martineza:
- To było wielkie starcie i bardzo ważny mecz nie tylko dla naszych ligowych ambicji, ale także dla sygnału, jaki chcieliśmy wysłać samym sobie. Przed meczem nieustannie o tym sobie przypominaliśmy – musieliśmy podejść do spotkania z odpowiednim nastawieniem i charakterem, bo Roma to silna drużyna. Grają w obronie jeden na jednego i sprawiają, że mecz staje się chaotyczny. Jesteśmy zadowoleni z tego, jak poszło. Dzisiaj wrócił Thuram – a właściwie nie tylko wrócił: zadecydował o wyniku, jak to zawsze robi. Każdy może mieć gorszy okres, zdarza się to nam wszystkim, także mnie. Cieszę się z jego powodu i z powodu wszystkich moich kolegów z drużyny. Kiedy ludzie mówią o Bastonim i reszcie zespołu, mam gęsią skórkę. Każdy daje z siebie wszystko na boisku. Dzisiaj może to zabrzmieć łatwo, bo jesteśmy zadowoleni i wygraliśmy, ale nawet kiedy wyjeżdżają z reprezentacjami, dają z siebie absolutnie wszystko. Włoscy piłkarze nie pojechali na mistrzostwa świata, ale pracują z podniesioną głową i dają z siebie wszystko – są przykładem i widać to. Każdy z nas daje z siebie wszystko i każdy może przechodzić przez gorsze chwile. Spędziliśmy tak wiele lat, utrzymując Inter na szczycie i nie możemy sobie pozwolić na zatrzymanie się. Akceptujemy krytykę, ale gorsze chwile mogą się zdarzyć. Trenujemy codziennie, aby posuwać się dalej i dawać z siebie wszystko. Jestem naprawdę dumny, że mogę nazywać ich moimi kolegami z drużyny.
Komentarze (8)
Jednak mało w tym zasługi Chivu. Powrót kontuzjowanego gracza ciężko nazwać ręką trenera i pomysłem na wyjście z kryzysu. O ile tym meczem Lautaro udowodnił, że faktycznie jest niezastąpiony, to Chivu wprost przeciwnie.
Thuram nie ma takiego mentalu a Pio jest zbyt klockowaty na takie granie.
Środek pola do przebudowy i wahadła potrzebują świeżości.
Po jego nieobecności mogę stwierdzić, że jest nie do zastąpienia.