Luis Henrique mógł zaprzepaścić swoją ostatnią szansę na uratowanie kariery w Interze po kolejnym rozczarowującym występie. Według La Gazzetta dello Sport, brazylijski skrzydłowy zawiódł na Arena Garibaldi.
Sprowadzony z Marsylii za 30 milionów euro, Luis Henrique trafił na San Siro z dużymi oczekiwaniami. Rzeczywiście, przed przeprowadzką do Serie A latem, zdążył ugruntować swoją pozycję jako jeden z najbardziej ekscytujących talentów Ligue 1. Jednak jego pierwsze doświadczenia w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech są dalekie od obiecujących.
Z powodu kontuzji Denzela Dumfriesa, Cristian Chivu zdecydował się powierzyć Henrique rolę zastępcy holenderskiego wahadłowego. Mimo, że w ostatnich meczach polegał na Carlosie Augusto, aby wypełnić lukę na tej pozycji, 45-latek tym razem postawił na Brazylijczyka. Niestety, były zawodnik Botafogo ponownie nie sprostał oczekiwaniom. Pozbawiony pewności siebie, Henrique nie pokazał niczego z piłką przy nodze, często wręcz „uciekając” od piłki i rywali. Sprawiał wrażenie całkowicie niezdolnego do zrobienia różnicy, co zmusiło Chivu do zastąpienia go Andym Dioufem.
Komentarze (17)
kompletnie mnie nie przekonuje ale moze trzeba dac mu troche czasu . Diouf wyglądał podobnie a teraz nagle odmiana i duzo pozytywnych sygnałów
Ponadto o ile Francuz trafił do Interu późno i nie przygotowywał się z drużyną do sezonu, to Luis Henrique jest w Interze od początku czerwca. Przecież on już na Klubowych Mistrzostwach Świata grał.
Teraz kiedy Diouf pokazał trochę skilla wyjeżdżasz z tekstem, że nie przechodził obok meczu. Ale są ludzie, którzy pamiętają to pisałeś.
Pomijam fakt, że oceniałeś jego grę i przewidywałeś przyszłość po 26 minutach z Torino i Cremonese xd
Oczywiście fajnie by było gdyby Dimarco mógł trochę odpocząć i nabrać świeżości, ale w pomyśle na grę Chivu, czyli klepanie po obwodzie i wrzutka Dimarco odgrywa zbyt ważną rolę żeby go odstawiać.
1. Podać do tyłu lub do przodu, ale tylko gdy mam pewność że nikt jej nie przechwyci
2. Zrobić sprint do przodu w taki sposób żeby być na spalonym, byleby tylko nikt mi nie odegrał piłki.
I on takich cudownych akcji przeprowadził przynajmniej 5, potem przestałem już w ogóle na niego zwracać uwagę.