Na Santiago Bernabéu w Madrycie Real prowadzony przez José Mourinho zmierzy się z Interem Cristiana Chivu w pierwszej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów 2026/27. To powrót jednego z najbardziej wyjątkowych pojedynków w historii europejskiej piłki. To spotkanie niesie ze sobą mnóstwo dodatkowych emocji - zarówno tych związanych z przeszłością, jak i teraźniejszością. Jedną z nich jest bez wątpienia konfrontacja portugalskiego mistrza z jego rumuńskim uczniem, który w 2010 roku był jednym z filarów Interu prowadzonego przez Mourinho po historyczną triplettę. Na papierze różnica potencjału obu zespołów wciąż wydaje się spora, ale Nerazzurri nie zamierzają pełnić roli ofiary. Inter chce zagrać odważnie i otwarcie, licząc również na efekt zaskoczenia, który często towarzyszy pierwszym spotkaniom w europejskich rozgrywkach. Początek meczu o godzinie 21:00. Sędzią będzie Michael Oliver.
Przed meczem serdecznie z piłkarzami i działaczami Interu przywitał się Denzel Dumfries, a tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego minutą ciszy upamiętniono ofiary ostatniego kataklizmu w Nepalu.
Przy rozpoczęciu gry słychać było doping kibiców z Mediolanu, co zdaje się miało wpływ na postawę Interu. Już w 2. minucie Andy Diouf na rozruszenie zaatakował skrzydłem, jednak jego wrzuta w pole karne nie została opanowana przez Lautaro. Minutę później pierwszy strzał w meczu oddał Thuram - akcja kombinacyjna z prawej strony zapoczątkowana ponownie przez Dioufa dała okazję do strzału, jednak Courtois był na posterunku. Kolejne minuty to gra prowadzona w środku pola. Inter atakował, głównie za sprawą Dioufa i Jonesa, ale aktywny był także Hakan. Jedno ostre podanie prawego wahadłowego Interu zostało wybite przez Huijsena, a strzał Hakana sparowany przed pole karne. Okazję miał także Lautaro, który przejął piłkę w środku pola, przebiegł z nią kawałek w stronę bramki, ale jego strzał z ok. 30 metrów był zbyt słaby, aby pokonać bramkarza Realu. Pierwszą bramkę meczu strzelili jednak gospodarze - fatalny błąd w rozegraniu między Jonesem oraz Bisseckiem wykorzystał Mbappe. W 14. minucie Real prowadził 1:0. Inter jednak nie składał broni i wrócił do gry. Niedługo po bramce wywalczył rzut wolny na skraju pola karnego, jednak potężny strzał Hakana trafił prosto w Courtois, który odbił piłkę daleko przed siebie. Nerwowy w tej odsłonie meczu był Barella. Jego błąd wykorzystał Vinicius, przejmując piłkę i ruszając rajdem w stronę bramki Nerazzurrich, jednak szczęśliwie w polu karnym obrońcy zdążyli zainterweniować i przejąć piłkę. Niedługo po tym ponownie przy piłce znalazł się Curtis Jones, ale jego groźne zapowiadający się strzał został zablokowany przez Konate. To, co wydarzyło się w 23. minucie boleśnie przypomniało sytuację Radu w meczu z Bologną. Josep Martinez odebrał podanie od obrońcy, a naciskany przez Valverde próbował zrobić obrót z piłką, jednak Urugwajczyk okazał się bardziej zdeterminowany i z bliska podwyższył wynik na 2:0 dla Realu. Kolejne minuty to nerwowość po stronie piłkarzy Interu, którzy wyglądali na wyraźnie wybitych z rytmu. Kolejną okazję miał Curtis Jones, który mniej więcej w okoliach 12-13 metra przyjął piłkę tyłem do bramki, zdołał się odwrócić i oddać groźny strzał, jednak piłka była uderzona minimalnie za wysoko.
Do przerwy Inter schodził przegrywając dwoma bramkami.
Druga połowa zaczęła się korzystniej dla Realu, który w 48. minucie wyprowadził kolejną kontrę, jednak obrona dobrze naciskała na Mbappe. Francuz nie mógł uderzyć tak, jak chciał, ale Martinez i tak musiał bronić na raty. Niedługo później na podanie tlenu miał szansę Thuram. Niestety, przeniósł strzał z bliska wysoko nad bramką. Inter nadal naciskał, a Real wyczekiwał okazję na skontrowanie. Do dobrej okazji mógł dojść Lautaro po podaniu Hakana. Przy lepszy przyjęciu piłki Argentyńczyk miałby okazję strzelecką. W 55. minucie swoją doskonałą dyspozycję ponownie potwierdził Courtois i nawet pomimo spalonego zdołał wybronić dwa strzały z bliska. Po tej akcji Real przejął na jakiś czas inicjatywę, przenosząc grę bliżej pola karnego Interu. Gospodarze byli ekstremalnie blisko zdobycia gola kiedy do miękkiego dośrodkowania na 4. metr dobiegł Bellingham. Anglik jednak nie strzelił z pierwszej piłki, a chciał ją opanować, dzięki czemu Josep Martinez zdążył sparować strzał nogami. Kolejne dwie akcje warte odnotowania miał ponownie Inter. Raz za mocno dośrodkowywał Carlos Augusto, przez co nie udało się zamknąć akcji na długim słupku, a później Bonny w trakcie rajdu z piłką nie dostrzegł dobrego momentu na podanie do Lautaro. Courtois dostał kolejną okazję do pokazania swojego kunsztu przy strzale Bastoniego z około 25 metrów, a w tej części meczu do pojedynku na parady wkroczył również bramkarz Interu - w 67. minucie stopując dobry strzał Mbappe. Real miał następną okazję niewiele później, kiedy kontratak próbował zamknąć Diaz strzałem z prawej strony pola karnego. Na szczęście dla Interu, piłka minęła słupek od zewnętrznej strony. W kolejnej sytuacji mogliśmy zobaczyć pojedynek biegowy Viniciusa i Bissecka, wygrany przez Niemca bardzo udanym wślizgiem blisko bramki. Piłka wyszła na rzut rożny, po którym mocne uderzenie sprzed pola karnego oddawał Valverde. Ponownie interweniował Bisseck, który z dużym poświęceniem sparował piłkę głową, po czym musiał na moment opuścić boisko. W okolicach 74. minuty widzieliśmy kuriozalny obrazek - Inter przechwycił piłkę przed swoim polem karnym i miał okazję do kontry, jednak wyprowadził atak zdecydowanie zbyt powolnie. W 76. minucie nastąpiło przełamanie. Akcja prawą stroną boiska dostarczyła piłkę pod nogi Lautaro, który wystawił ją do nadbiegającego na środek Carlosa Augusto - Brazylijczyk silnym strzałem z bliska umieścił piłkę w siatce. Real 2:1 Inter. Niestety, ten zryw był ostatnim skutecznym atakiem Interu w tym meczu i wynik pozostał już bez zmian. Warto odnotować, że w 83. minucie na boisku pojawił się Mkhitaryan, notując niedługo później groźny strzał z dystansu, po którym Courtois musiał wybijać piłkę na rzut rożny.
Z Madrytu wracamy bez punktów i choć trudno być zadowolonym z wyniku, to gra Interu mogła się podobać. Teraz czas na wyciągnięcie odpowiednich wniosków! Forza Inter!
REAL MADRID (4-3-3): 1 Courtois; 24 Dumfries, 16 Konaté, 4 Huijsen, 17 Cucurella; 12 Alexander-Arnold, 8 Valverde, 5 Bellingham; 21 Diaz, 10 Mbappé, 7 Vinicius.
Ławka rezerwowych: 13 Lunin, 26 Sergio Mestre, 9 Endrick, 14 Tchouameni, 18 Carreras, 19 Carlos Espi, 22 Rudiger, 25 Diomandé, 27 Thiago Pitarch, 29 Jorge Cestero, 33 Mario Rivas.
Trener: José Mourinho.
INTER (3-5-2): 1 J. Martinez; 28 Pavard, 31 Bisseck, 95 Bastoni; 17 Diouf, 23 Barella, 20 Calhanoglu, 21 Jones, 30 Carlos Augusto; 9 Thuram, 10 Lautaro Martinez.
Ławka rezerwowych: 12 Di Gennaro, 49 Provedel, 5 Stankovic, 6 Stones, 7 Zielinski, 8 Sucic, 11 Luis Henrique, 14 Bonny, 22 Mkhitaryan, 25 Akanji, 94 Esposito.
Trener: Cristian Chivu.
Arbiter: Oliver (GBR).
Asystenci: Burt - Mainwaring.
Czwarty sędzia: Barrott.
VAR: Dallas.
Asystent VAR: Salisbury.
Komentarze (85)
Wystarczy spojrzec na obsadę bramkarza - tyle osób podkreśla że Martinez to podniesienia poziomu względem Sommera z poprzedniego sezonu - to prawda, ale teraz porównajmy go do Sommera z czasów jak dochodziliśmy do finału LM - ten poziom dla martineza będzie raczej nieosiągalny, to solidny może nawet dobry bramkarz na linii ale nogami grac nie potrafi kompletnie i już raczej się nie nauczy, on ma 28 lat. W dodatku nieograny w meczach tej rangi bo Sommer był katowany do samego końca.
Środek obrony - czy Stones z leciwym zdrowiem to chociażby wyrównanie poziomu Acerbiego za Inzaghiego - nie mówię o poprzednim sezonie gdzie był cieniem ale poprzednich? Może i da radę ale na ten moment jest wystawiany na pół gwizdka, poza nim nie ma kogo dać na środek, każdy zawodzi, a podobno tak "wzmocniliśmy" obronę i mamy taką szeroką kadrą.
W pozostałych formacjach tez jakoś nie widzę nowych nazwisk które pomogłyby rywalizować na najwyższym europejskim poziomie - jedynie Jones rokuje jak dla mnie na ten moment. Gołym okiem widac było brak tego mitycznego game changera/dryblera którego to już ściągają któreś mercato i nie mogą ściągnąć.
Za Inzaghiego ogólnie z takich meczów wyciągaliśmy dobre wyniki mentalem i niemal bezblędną grą w obronie, teraz niby robimy dobre wrażenie, ale wynikowo nie wyciągamy nic kolejny sezon. Obrona kulała w zeszłym sezonie i nikt się tu jakoś tym nie przejął. Po błędach widać że z mentalem też jakiś problem, jak nie takie wielbłądy to stracone głupie gole w końcówce jak w zeszłym sezonie. Niestety tego typu mecze tak będą wyglądać, to co wystarcza spokojnie na scudetto nie wystarcza na wysoki europejski poziom
Obrona powinna być Bastoni-Stones-Bisseck, a Akanji do rotacji na mniej poważnych przeciwników. Placek Pavard powinien grać tylko jeżeli wszyscy inni kontuzja.
Pls niech ten Barella już usiądzie na ławce. Niech Spence w końcu zacznie grać, a za Barellę niech przesunie tego Dioufa. Może robić to samo co na wahadle, a nie będzie go ograniczała ta lewa noga. Susic to też jakiś dramat.
Thuram też jest cieniem samego siebie. W 3 minucie jak by popatrzył i zagrał do lewej na wbiegającego Jonesa, to byłaby duża szansa na bramkę. W 13 minucie za to jak popresowali i nagle Lautaro dostał piłkę to też błąd, że pobiegł do prawej, jak miał obok z prawej Jonesa. Powinien skręcić w lewo, a prawą zostawić Jonesowi, to wtedy miałby czystą pozycję i Lautaro miałby komu podać. Też duża szansa na bramkę zmarnowana.
No, ale Thuram gra, bo Pio ma klapki na oczach i ładuje w bramkarza za każdym strzałem, a Bonny zapomniał jak się gra w piłkę.
Jak dla mnie Carlos Augusto dał dobry mecz. Wiadomo, Dimarco lepszy, ale CA mógłby grać więcej, aby nie przemęczać Dimarco.
Głównym problemem wydaje się być zwyczajna tema, takie błędy popełnia się w emocjach, Bernabeu zrobiło swoje.
Pomijając błędy, byliśmy bardzo podatni na kontry, gdyby nie Martinez to mogło być boleśnie. Biseck na środku to nie jest dobry pomysł.
No i ostatnia z kwestii do pracy to skuteczność, utrzymana od 3 spotkań.
Ale jesli była słaba skuteczność to oznacza, że dużo kreowaliśmy, mieliśmy dominację w posiadaniu piłki, środek pola zrobił swoje.
Jest nad czym pracować, ale gdyby to był dwumecz, to na rewanż można by się pozytywnie nastawiać.
Chovu wie co zrobić z takim materiałem, Forza Inter!
Niesamowitą ilość okazji wykreowaliśmy i tyle samo nie potrafiliśmy wykorzystać, to była wręcz nieprawdopodobna indolencja. Podobała mi się nasza gra w ataku, ale to co robiliśmy w defensywie, to był kryminał. W samej drugiej połowie Real wychodził w przewawadze 5 na 3 lub 4 na 3 naszych obrońców i to były sytuacje 100%.To nie były pojedyncze błędy ale błędy systemowe całego zespołu. Ostatnim razem graliśmy tak chyba za Leonardo. Zaczynam się zastanawiać, czy to błąd przy pracy, czy to jednak ta bezpośredniość, o której mówił Chivu, bo jeśli to drugie, to nie wiem czy to właściwa droga.Graliśmy ładnie ofensywnie (choć nieskutecznie) przy czym całkowicie zapominaliśmy o zabezpieczeniu tyłów. Gdyby to był finał LM z PSG skończyłby się 8-1. Rozumiem i popieram dążenie do intensywnośći, ale naszą jakość było widać w przodzie, z tyłu graliśmy fatalnie i niestety może to oznaczać, że tamte 2 bramki z Napoli to nie był przypadek.
Podobnie jak Chivu jestem zbudowany postawą Martineza. Fatalnie zawalił nam gola, ale ważna jest jego reakcja w dalszej części meczu. Zanotował 3 fenomenalne interwencje. Każdy już widział piłkę w siatce a Martinez popisał się świetnymi paradami. Zjadł 3 bramki Realowi. Na jego nieszczęście zostanie zapamiętany z tej jednej sytuacji, w której zawalił gola. Jednak pokazał charakter i potrafił się podnieść. Za to brawa.
Co innego Bisseck. On do końca meczu był elektryczny i każdy jego kontakt z piłką powodował u mnie większe ciśnienie. Centralny stoper to nie pozycja dla niego. Stones zagrał tam o niego lepiej. Pokazał spokój i opanowanie. Oby był zdrowy bo to najlepsza opcja na środek.
Pozytywnie Jones, Augusto, Bastoni, Lautaro. Diouf będzie pierwszym wyborem na wahadle bez względu na zdrowie Spenca.
Za mało było Thurama i Barelli. Nicolo już tradycyjnie
Szkoda straty punktów bo Real był do zrobienia dzisiaj. Pozostaje niedosyt. Jak zwykle po meczu z Realem w Madrycie.
Nie wiem jak ocenić ten mecz.. widać że Real był momentami zesrany ale my chyba jeszcze bardziej bo znowu mamy 200 okazji i nic a Real po jednym strzale miał 2 bramki.. Cortouis to jakiś bóg bramkarski, nie wiem dlaczego nie grał Piotrek od początku a zagrał Jones który nie grał ani razu w podstawie, zagrał poprawnie ale wszystkie jego strzały prosto w bramkarza, a co do bramkarza to o Martinezie powiedziałbym że zagrał rewelacyjny mecz! Ma świetny refleks i genialnie broni na lini, ale no właśnie, powiedziałbym tak gdyby... Nie wiem co on sobie myślał odwalajac taki szajs, ale napewno nie poprawił swojej sytuacji, widać za to że ma mocną psyche bo po takim babolu bronił jak z nut, oby nie przyległa do Niego łatka Kariusa.. co do Bissexa to ja nie wiem, któryś raz już mu odłącza prąd w ważnym momencie, warunki on ma, ale glowa nie dojeżdża i mam wrażenie że on się jiz nie rozwinie przez to
Lautaro miał z 3x piłkę w narożniku pola karnego, on potrafi stamtąd huknać po długim a tu na siłę szukał podania do Carlosa, Hakan Sucic czy Zielu potrafią huknać, nie raz było miejsce a my oddaliśmy w sumie 3 strzały z gry z daleka, Hakan nad poprzeczką, Bastioni i piękna obrona Courtois oraz Miki na koniec
Bisseck nie nadaje się na centralnego, za dużo prostych błędów, tylko i wyłącznie półprawdy
Podobał mi się Jones, gość cały czas pod grą, co dziwne został na boisku a zszedł Barella
Jedynie Jones musi poprawić grę w obronie, 1 gol zabawa w kółeczka, inny gracz oddałby do Dioufa albo pod pressingiem zastawił się wymusił faul
Diaz też go obiegł nieźle przy pudle Juda
Inter sam strzelił sobie 2 bramki, mieliśmy mnóstwo akcji, może nie setek ale mnóstwo
Real za to miał mniej ale czyste setki, te dwa pudła Juda czy strzał Diaza obok słupka to cud że nie wpadło
Przydałby się nam taki młodszy Acerbi czy Skeiniar bo jednak brak pewniaka na centralnym...obu Stones był zdrowy bo Akanji daje się przepychać każdemu silniejszemu napastnikowi a Bisseck ma za dużo błędów a to źle przyjmie a to ręka
Real miał z 6 setek ale my mieliśmy z 10 powiedzmy 50%
Spokojnie 2,3 gole mogliśmy strzelić
Zawsze z kontry łatwiej grać
Był podany dobry przykład trent źle podał idziemy 3 na 2 i Lautaro oddaje strzał w środek
Jones się bawi Bisseck złe przyjęcie i real 2 na 1 dobre podanie do Mbappe i gol
Gdyby Lauti chwilę poczekał podał na lewo byłoby też sam na sam
Obawiałem się że zagramy totalny piach a my graliśmy ok, za bardzo próbowaliśmy wejść do bramki rywala i błędy indywidualne
Nawet Żewłakow powiedział że nie pamięta żeby ktoś klepał tak na SB
A że niektórzy się obs rali to co innego
Ja bałem się kompromitacji i jednej akcji przez cały mecz, a jednak wykreowaliśmy sporo xg 1,83 to bardzo dobry wynik jak na wyjazd
Dlatego jego mecz miał 2 twarze, ale dzisiaj nikogo nie obchodzi, że wyciągną strzał Juda czy Mampampe.
PS. Chivu albo Lautaro powinien mu sprzedać liścia na obudzenie i zakazać takich zagrywek. Przyjąć i podać, nic więcej !
Ale nawet Mourinho nie spodziewał się, że sami wpakujemy sobie dwie bramki i plan na mecz tak naprawdę nie będzie potrzebny. Wystarczył pressing na naszej połowie i od razu paraliż. Nie wiem czemu Jones zachował się jak junior i zamiast podać do niekrytego obok Dioufa to zaczął kręcić kołeczka gdzie już miał 5 zawodników Realu wokół siebie i jeszcze wsadził na minę Bissecka, który przy okazji też babola zrobił. Drugi gol to już nie ma co pisać, bo wszyscy widzieli. Nie można sobie tak spokojnie rozgrywać piłki na własnej połowie grając na Bernabeu, bo kłopoty murowane.
Chivu miał plan z Bisseckiem na środku, że zatrzyma Mbappe fizycznościa i szybkością, ale wszyscy zapamiętają jego błąd i w sumie nie było okazji do tego pojedynku, bo Real miał ustawiony wynik o czym Chivu wiedział dlatego wprowadził Stonesa, a Bisseck wrócił na swoją pozycję. Jedyne co mi się nie podobało to zmiana Hakana na Sucicia, to kompletnie nie miało sensu. Real się zamurował, więc na logikę trzeba strzałow z dystansu, żeby albo wyciągnąc obrońców, albo strzelać bez ostrego pressingu. Samo to, że Miki wszedł i oddał dobry strzał z dystansu pokazało, że potrzebowaliśmy tego zdecydowanie więcej. Sucic niestety fatalny występ, po jego wejściu tak naprawdę środek umarł.
Szczerze to spodziewałem się takiego spotkania, nie chodzi o obecnych trenerów, czy kadry, ale o historię. Nigdy nam Madryt nie leżał, nieważne czy to Real czy Atletico. Zawszę czegoś brakuje, albo gramy dobrze i przegrywamy, a potem sfrustrowany Barella łapię głupią czerwoną kartkę (notabene dziś też słaby mecz), albo robimy powrót z 2-0 na 2-2 i potem i tak Real wygrywa. Zawsze jest niedosyt. Dlatego ja już od wielu lat jak jest losowanie LM to tylko mam jedno życzenie: żadnych meczów w Madrycie.
I z Napoli i z Realem błędy techniczne w rozegraniu/straty nas kosztowały gole. Barella, Pavard, Bisseck x3, Jones... Za dużo tego i to od graczy od których można wymagać więcej.
Lautaro patelnia jak wychodziliśmy 3 na 2 prosto w bramkarza, a chwilę później Mbappe jedna sytuacja z analogicznej pozycji i gol. To jest ta różnica jakości. To samo Courtois - Josep.
Ogólnie nie wyglądało to źle, ale za dużo błędów i w obronie i w ataku.
No i zdziesiątkowana pomoc Realu? Nie widać było naszej dominacji. Bellingham sam przestawiał całą naszą pomoc.
Cucurella - nie dziwię się że w PL go często ciągnęli za tą szopę na głowie - straszy asshole z niego.
Typ mega irytujacy
Chivu musi zrozumieć, że w LM nie ma miejsca na eksperymenty w obronie i trzeba więcej cynizmu. Bodo już nam pokazało, że takie nagłe przestawienie obrony kończy się źle .
Inter rokuje bardzo dobrze i zostawia po sobie niezłe wrażenie ale tu trzeba czegoś więcej niż wesołego futbolu z wielkimi błędami w obronie.