W programie na antenie Radio Manà Manà dziennikarz Riccardo Trevisani powrócił do meczu Interu z Realem Madryt, oceniając występ Curtisa Jonesa, Yanna Bissecka oraz Josepa Martíneza. W ocenie dziennikarza winą za pierwszą bramkę straconą przez Nerazzurrich nie należy obarczać wyłącznie niemieckiego obrońcy.
- Jones zagrał mu 'gorący ziemniak' – to była piłka z tych, które po prostu cię wykańczają – wyjaśnił Trevisani, zaznaczając jednak, że Bisseck i tak mógł lepiej zachować się w tej trudnej sytuacji.
„Bisseck to wciąż czołowy stoper”
Trevisani niezmiennie bardzo wysoko ceni umiejętności 25-letniego defensora:
- Dla mnie popełnił błąd, ale to zdarza się każdemu. Zawsze ma w sobie odrobinę tej specyficznej beztroski, ale to wciąż świetny zawodnik i jeden z najlepszych obrońców w Interze oraz w całej naszej lidze.
Dziennikarz pozytywnie ocenił również Jonesa, mimo że jego występ na Santiago Bernabéu nie należał do najbardziej udanych:
- Nadal uważam go za bardzo wartościowego gracza. Osobiście inaczej zadysponowałbym tymi 60 milionami wydanymi na Jonesa i Spence’a, ale sam Jones to naprawdę mocny piłkarz.
Martínez: Od koszmarnego błędu do kluczowych interwencji
Ważne słowa padły także pod adresem Josepa Martíneza. Hiszpański bramkarz zanotował poważną wpadkę, jednak potrafił po niej zareagować w najlepszy możliwy sposób.
- Po tak fatalnym błędzie mógł się całkowicie poddać psychicznie. Tymczasem wytrzymał ciśnienie i zaliczył cztery kapitalne interwencje. Inter liczył się w tym meczu właśnie dzięki jego paradom.
Trevisani ocenił występ hiszpańskiego golkipera na „7 lub 7,5 w skali do 10”, podsumowując, że choć Martínez nie jest bramkarzem z bezwzględnego topu, to niesprawiedliwe byłoby ocenianie go wyłącznie przez pryzmat jednostkowego błędu w starciu z Realem.
Komentarze (12)
A poza tym to nie jest pozycja Bissecka. Liczyłem, że w wyjściowym składzie zagra Stones w jego miejsce.
Ten mecz pokazał potrzebę sprowadzenia topowego zawodnika na środek obrony.