Po fali gróźb i obelg, które spadły na obrońcę Interu Alessandro Bastoniego oraz jego żonę Camillę, obrońca Nerazzurrich zdecydował się wyłączyć komentarze na swoich profilach społecznościowych.
Według La Gazzetty dello Sport, Bastoni nie spodziewał się tak silnej reakcji publicznej po swoim zachowaniu przeciwko Juventusowi. Zaraz po przebudzeniu w niedzielę rano zobaczył w sieci coraz bardziej ekstremalne komentarze uderzające nawet w jego małą córkę Azzurrę, która także znalazła się w centrum ataków. W sieci pojawiały się ponadto petycje, żeby wykluczyć go z reprezentacji narodowej. Zaniepokojony przebiegiem wydarzeń, Bastoni zadzwonił do klubu, żeby zrozumieć, co się dzieje. Rozmawiał zarówno z trenerem Cristianem Chivu, który już po meczu próbował go bronić, jak i z przedstawicielami klubu — począwszy od prezesa Beppe Marotty. Otrzymał od nich pełne wsparcie i zapewnienie, że nikt w klubie nie uważa jego zachowania za symulację złą w swojej istocie — wydarzenie zostało potraktowane jako zwykła sytuacja kontaktowa skutkująca kartką.
26-letni obrońca rozważał opublikowanie własnego wpisu w mediach społecznościowych, by odnieść się do całej sprawy, ale ostatecznie wolał zachować milczenie, żeby nie dolewać oliwy do ognia i uniknąć kolejnych nieporozumień. Kontrowersje wywołało jego celebrowanie czerwonej kartki przeciwnika . Dla wielu kibiców i obserwatorów było to zachowanie poza duchem fair play. Bastoni przyznał że była to reakcja pod wpływem emocji i napięcia w derbach Włoch, a także, że w innym momencie zachowałby się inaczej, bez teatralności.
Komentarze (14)
Prawda jest taka, że piłka to duża hipokryzja w zależności na czyją korzyść coś się wydarzy.
Moim zdaniem Basto ryzykował mając już żółtą kartkę i wtedy by w drugą strone była dyskusja.
Pjanic kiedy faulował, Bonny też był faulowany.
Jedyne rozwiązanie to uszczelnić VAR.
Za miesiąc nikt nie będzie o tym pamiętać. Włosi są chorzy na skrajne emocje.
Psy szczekają karawana jedzie dalej
Niech w ramach protestu znowu spalą na swoim stadionie krzesełka.