Inter kończy swoją przygodę w Lidze Mistrzów. Bodø/Glimt odnosi drugie zwycięstwo w play-offach i powtarza sukces na San Siro, pokonując Nerazzurrich dzięki bramkom Hauge'a i Evjena, na które Bastoni odpowiedział kwadrans przed końcem meczu. Słowa Cristiana Chivu po zakończeniu meczu:
- Próbowaliśmy wszystkiego, zmierzyliśmy się z bardzo dobrze zorganizowaną drużyną, która miała 10 graczy poniżej linii piłki. Brak przełamania dał im większą pewność siebie. Nie mam nic do zarzucenia moim graczom, próbowali z całych sił. Oni mieli więcej energii, nie udało nam się przełamać w pierwszej połowie, a oni strzelili nam dwa gole w drugiej. Jestem bardzo rozgoryczony, ponieważ staraliśmy się przejść dalej, ale zmierzyliśmy się z drużyną, która miała więcej energii, była bardzo dobrze zorganizowana i zdeterminowana, drużyną, która zasługuje na awans. Naszym celem jest bycie konkurencyjnymi, zawsze to powtarzaliśmy. Niestety w Lidze Mistrzów nie udało nam się tego osiągnąć, dobrze zaczęliśmy, wygrywając 4 mecze z rzędu, a potem straciliśmy kilka punktów pomimo dobrych wyników. W Lidze Mistrzów poziom jest wysoki i jeśli nie potrafisz grać konkretnie i z jasnością umysłu, przeciwnicy karzą cię za każdy popełniony błąd.
- Trochę forsowaliśmy grę, kiedy zdobyliśmy przewagę, nawet w przerwie poprosiłem o szybszą zmianę na flankach, aby zdestabilizować tę dobrze zorganizowaną formację 4-4-2. Próbowaliśmy też kilku strzałów, mieliśmy okazje, ale nie znaleźliśmy odpowiedniego podania lub odpowiedniego ustawienia. Mieliśmy też wiele rzutów rożnych. Prawdopodobnie przy większej skuteczności i jasności umysłu moglibyśmy przełamać impas, ale próbowaliśmy wszystkiego, nawet biorąc pod uwagę nasze ograniczenia i zalety. Wszyscy odczuwamy gorycz, ponieważ zależało nam na awansie, chcieliśmy być konkurencyjni, wiedząc, że nie będzie to łatwe, ponieważ przeciwnicy mieli więcej energii niż my. Teraz zamykamy ten rozdział i idziemy dalej, taka jest Liga Mistrzów, trzeba też docenić przeciwnika i to, co zrobili dobrze.
Komentarze (27)
Wygramy ligę i Wszyscy zapomną o tym jak zapominamy o ostatnim finale LM
Forza Chivu
Zespół dawał z siebie wszystko przez pełne 90 minut i zaprezentował silną mentalność.
Pomimo wyzwań, boiska i zimna - co muszę zaznaczyć, nie może być używane jako wymówka - nie mogę winić moich zawodników za ich postawę.
Naszym planem było wywieranie presji na kimkolwiek, kto był przy piłce. To nie był właściwy problem.
To bardzo silny zespół, posiadający umiejętności oraz jakość i są przyzwyczajeni do gry na tym boisku, prawdopodobnie znacznie bardziej niż my, ale to nie jest wymówka.
Zaraz potem, zaledwie trzy minuty później, straciliśmy dwa identyczne gole po sytuacjach, o których wiedzieliśmy, że są ich mocną stroną.
Nie mam nic do zarzucenia moim graczom, próbowali z całych sił.
Trener Bodo po meczu z Interem :
Mieliśmy nieco szczęścia. Wynik jest przyzwoity, ale gra? Była średnia według naszych standardów
Wielu czynników trzeba wziąć pod uwagę. To nowa konkurencja. Nie możesz siedzieć z tyłu, bronić i liczyć na kontrataki - musimy iść naprzód, łączyć pressing średni i wysoki, być silni w obronie i dążyć do szybkich przebić.
Trener Bodo po przegranym meczu z Juve 2:3 :
To dla mnie rozczarowanie. Jestem po prostu bardzo niezadowolony z gry w drugiej połowie. Musimy być szczerzy .
Po przerwie były elementy w naszej grze, które nie były wystarczająco dobre. (…) Stajemy się w takich sytuacjach pasywni. Myślę, że musimy po prostu wyciągnąć wnioski z tego meczu. Ocenić go uczciwie i brutalnie
Uważacie, że to, co powiedziałem, było aż tak brutalne? To trochę ważne, żebyście posłuchali i usłyszeli, co mam do powiedzenia
Inter ma wybór: jak sezon temu walka o wszystko i najpewniej nie wygranie niczego, albo jak teraz skupienie się na maksymalnie dwóch trofeach.
Za słaby jest Inter. Europa odjechała. Czas na duże zmiany liderów.
Nasza kadra, choć wzmocniona w ataku, jest zbyt słaba na bramce, w obronie i pomocy. Zasługą Chivu jest to, że odbudował Dimarco i Zielińskiego, a winą klubu jest to, że Rumun nie dostał absolutnie nic z tego o co prosił - od Lookmana latem, po Perisicia zimą.
Skoro zatem te rozgrywki nie były priorytetem to nie można nazywać tego meczu premium - był on drugorzędny z punktu widzenia celu na ten sezon. Kolejny mecz premium to Genoa, bo nasza przewaga w tabeli jest złudna - wpadka w najbliższym meczu i ewentualna porażka w derbach - i różnica szybko topnieje.
Sami piłkarze też nie chcieli przesadnie walczyć o te rozgrywki. Po doświadczeniach z poprzedniego sezonu, zero tytułów - teraz chcemy coś realnie włożyć do gabloty. Musimy mieć świadomość, że jakość naszej kadry jest ograniczona. Inzaghi szedł po wszystko i przegrał wszystko, a Acerbi, Sommer i inni, nie stali się młodsi.
Chivu idzie słuszną drogą, pomimo delikatnego (tylko delikatnego) rozczarowania etapem rozgrywek.
Brak pieniędzy to strata, ale wina leży całkowicie po stronie zarządczej - mieliśmy dużą nadwyżkę z zeszłorocznej LM oraz KMŚ i nie udzielono Chivu żadnej pomocy na rynku transferowym, nie sprowadzono nikogo kreatywnego (Lookman, Diaby, Jones, nawet Perisić), nikogo kto potrafiłby wyjść poza schemat i odmienić los takiego meczu jak wczorajszy. To konsekwencja ignorowania próśb Chivu. Można byłoby bardzo szeroko pisać o niedostatkach naszej kadry, brakach technicznych, szybkościowych, zdolności do dryblingu itd. Każdy piłkarz to osobny rozdział.
Jak można oczekiwać poprawy bez rzeczywistej inwestycji? Jeżeli chcemy wysokich zwrotów z rozgrywek europejskich to musimy zbudować kadrę zdolną do podjęcia rywalizacji z czołowymi klubami na kontynencie, a takiej nie mamy (i wcale nie mam na myśli wydatków na poziomie klubów Premier League). Krytykując Chivu do tego stopnia rozumiem, że oddałbyś ewentualne scudetto w zamian za wykolejenie przez City na etapie 1/8 finału. Cóż, ja nie. Nie ma jednak sensu żyć złudzeniem, że finał Ligi Mistrzów był wydarzeniem całkowicie normalnym i pozbawionym przypadkowości. Finał z PSG był weryfikatorem naszej zeszłosezonowej jakości.
Teraz nie potrafimy się cieszyć z pozycji lidera w Serie A, tymczasem przed sezonem zdecydowana większość widziała mistrza w Napoli. Zaraz za nimi Milan, bo nie gra w pucharach, a my byle w top4. Tymczasem Chivu odbudował morale i fizyczność kilku piłkarzy, wprowadził stabilność i równowagę taktyczną, poprawił drużynę na tyle, że unika wpadek ze słabszymi rywalami na poziomie ligowym, regularnie punktuje, a wielu - ze skrajności w skrajność - zaczęło żyć złudzeniem potęgi. Oczywiście, że dwumecz z Bodo to porażka, ale ani na taką wielką skalę żeby popadać w czarną rozpacz, ani nie z winy Chivu. Nie można wyciągać tak daleko idących wniosków pod wpływem złości wynikającej z porażki w konkretnym meczu.
Na słabszych rywali, gdzie na papierze jesteśmy murowanym faworytem wystarczy Chivu naładowanie zawodników odpowiednim nastawieniem, odpowiedni mental żeby każdy uwierzył w swoje umiejętności, przywrócić wiarę w samego siebie. I z dolną częścią tabeli ligi, na początku Coppa czy słabszymi w CL. On zawodnikom nie przeszkadza, a oni sami w końcu na boisku coś wymyślą i jest wygrana.
W meczach z większymi klubami gdzie pojawiają się piłkarskie szachy sama wiara w siebie nie wystarcza. Tutaj wychodzi potrzeba trenera który da czegoś ekstra od siebie, czymś zaskoczyć albo przynajmniej sam nie da się zaskoczyć. Rozczytać gra przeciwnika, słabsze punkty wykorzysta. Tu tego nie widzę. Nie widzę w meczach premium by nasz trener miał trafnie przygotowane taktykę, przeciwnik był rozpisany. Raz za razem takie szachy Chivu przegrywa
Scudetto w pierwszym sezonie plus Coppa to mimo wszystko godne osiągnięcie jak na debiutanta na tym stołku .
Martwi jednak pewna prawidłowość u Chivu mianowicie nie dowozimy w meczach premium.Tu premium nie tyle był sam rywal co stawka.Z Juve też ledwo ledwo rzutem na taśmę mimo przewagi boiska i zawodnika...W dłuższej perspektywie to musi się zmienić .Dobry trener musi w takich meczach robić przewagę swoim warsztatem.