Już jutro wieczorem Inter zmierzy się z Juventusem w hicie 25. kolejki włoskiej Serie A. Oto słowa trenera Nerazzurrich, Cristiana Chivu, wygłoszone na dzisiejszej konferencji prasowej.
Jutro zmierzycie się z zupełnie innym Juventusem niż we wrześniu, ale Inter w tym czasie również znacznie się poprawił. Czy to będzie okazja, by sprawdzić poziom zespołu?
- Juventus poprawił się od przyjścia Luciano; nadał im jasną tożsamość. Widzę graczy, którzy zrobili postęp i mogą sprawić problemy każdemu. My chcemy kontynuować grę na wysokim poziomie, z tą samą determinacją, którą pokazujemy przez ostatnie dwa miesiące.
Czy w szatni czuć wyjątkową motywację ze względu na rangę meczu?
- Takie mecze same pomagają znaleźć dodatkową energię, ale wyzwaniem jest utrzymanie tej samej motywacji przeciwko teoretycznie słabszym rywalom. To starcie rozpoznawalne na całym świecie – spotykają się dwa kluby, które zawsze pisały wielką historię.
Jak czują się Barella i Calhanoglu? Są gotowi do gry od pierwszej minuty?
- Trenują od kilku dni i nie zgłaszali żadnych problemów. Są do mojej dyspozycji.
Agresywne podejście Juventusu w ostatnim meczu z Lazio budzi niepokój?
- Juventus chce dominować i ma tysiąc sposobów na atak. Mają tempo, grają wertykalnie i są mobilni. Musimy być gotowi na to, że kontrola nad meczem będzie przechodzić z rąk do rąk. To silny zespół z topowymi zawodnikami.
Co sądzisz o pracy sędziów? To dobrze, że stają się profesjonalistami?
- O sędziach rozmawia się od lat, z VAR-em czy bez niego. Zacznę o tym mówić dopiero wtedy, gdy jakiś trener przeprosi na konferencji za błędy na korzyść jego drużyny. Problem włoskiej piłki to nie sędziowie - to, że reprezentacja nie jedzie na mundial, nie jest ich winą. Oni też mogą się poprawiać, ale nie są głównym problemem.
Jako piłkarz mocniej czułeś rywalizację z Milanem czy z Juventusem?
- Zawsze szanowałem wszystkich rywali. Dla mnie to był mecz jak każdy inny, nigdy nie czułem ciężaru derbów. Oczywiście rozumiem, że dla kibiców i klubu to starcie jest wyjątkowe ze względu na to, co reprezentuje, ale na boisku nie wolno tworzyć sobie dodatkowych problemów w głowie.
Rozmawiałeś z Marcusem Thuramem o jutrzejszym meczu?
- Marcus jest radosny i lubię go w takim wydaniu. Musi jednak dodać trochę sportowej złości i egoizmu pod bramką. Czasem za dużo myśli o innych, to altruista przez wielkie „A”. Historia dwóch braci w Interze i Juve jest piękna, to inspiracja dla dzieciaków. Mam nadzieję, że obaj osiągną tyle, co ich ojciec Lilian.
Zwycięstwo sprzed dwóch lat napędziło Inter do zdobycia Scudetto. Czy jutrzejszy wynik będzie decydujący?
- Zawsze wychodzimy po wygraną, ale liga jest długa. Na tym etapie ewentualna porażka nie zmienia wiele poza kwestią morale i ciągłością naszej pracy. Do końca sezonu jeszcze daleko.
Komentarze (3)